no ale jak to było dalej...
rano w pracy aż huczało! że niby ja i Peter cały czas na sobie wisieliśmy... na początku się wkurzyłam, ale potem to w sumie zaczęło mnie to bawić, myślałam że Peter się też będzie wkurzał, że wszyscy wiedzą i w ogóle, ale okazało się że nie. powiedział, że nie ma czego ukrywać i tak sobie myślę, że to bardzo dobrze o nim świadczy, bo gdyby chciał mie za przeproszeniem "tylko przelecieć" to chciałby "nas" ukrywać....
myślałam, że telefon mi się przegrzeje, bo od tej pory pisaliśmy do siebie po 50, 60 smsów dziennie jak nie lepiej...
no i zaprosił mnie na randkę. powiedział, że po mnie przyjedzie o 13.30 i tak też było. punktualny - jak miło :) podjechał pod klatkę, wychodzę, patrzę a tam czarne bmw... hmmm, nie żeby ze mnie jakaś blachara była, ale trochę się zdziwiłam, że kierowcę od nas stać na takie auto. w tak zwanym międzyczasie okazało się, że praca w naszym sklepie to tylko dodatkowa praca, a tak poza tym jest malarzem. myślałam - ot, budowlaniec i tyle... potem zobaczyłam jakie cuda potrafi ludziom na ścianach wymalować! poza tym był finalistą ogólnokrajowego konkursu na młodego malarza roku :) i dlatego też ma drugie auto, którym jeździ do pracy... jak dla mnie to może mieć pięć albo i wcale, uważam tylko, że to świadczy o jakiejś takiej... zaradności :) aaa, no i ubrany był tak jak lubię gdy facet jest ubrany :) mała rzecz a cieszy, bo nigdy moi faceci się ubrać sensownie (i po mojemu hehe) ubrać nie potrafili... i nawet muzyka w aucie leciała taka jak lubię :)
a wracając do randki. ponieważ pogoda była ładna (w Szkocji!!!), świeciło słonko i w ogóle, to pojechaliśmy sobie na plażę. poszliśmy wzdłuż morza i usiedliśmy sobie na piasku. ciekawe było to, że nie rozmawialiśmy non stop, ale cisza nie była jakaś taka... krępująca. siedziałam sobie odwrócona buzią do słonka, a on leżał za moimi plecami i grzebał się w piasku, pełne adhd, na dupie nie usiedzi, a jak siedzi to musi coś z rękami robić :) nagle poszułam dotyk na plecach, wtulił buzię w moje plecy :) odwróciłam się a on zbliżył się do mnie i pocałował! tak że aż mie ciarki przeszły, na samo wspomnienie zresztą przechodzą. na dalszej części spaceru wziął mnie za rękę :) potem spytał czy pojedziemy coś zjeść, wiec pojechaliśmy do włoskiej knajpy.
podczas rozmowy powiedziałam mu, że ja też od początku miałam na niego oko, i spytałam czy pamięta jak niedawno przyszłam do jego vana coś tam mu zanieść i spytałam czy mu pomóc, bo kierowcy wtedy mieli już jakieś opóźnienie, a on powiedział, że nie. wytłumaczyłam, ze to była moja próba rozpoczęcia gadania z nim, ale chyba nie za bardzo mi wyszła :) on na to, że pierwsze co poleciał do Nikki powiedzieć jej, że właśnie wydarzyło się coś dziwnego, że przyszłam do niego i zaoferowałam pomoc, stwierdził że go onieśmielałam dlatego nie zaczął ze mną gadać :)
wieczór już był, więc mnie zawiózł do domku, bo następnego dnia do pracy. dał buziaka i pojechał na trening... no tak, stara uniwersalna prawda, żadna baba z piłką nożną nie wygra!!!
tego wieczoru pisaliśmy jeszcze do siebie smsy, w jednym z nich powiedział, że nie może się doczekać jak rano w pracy mnie przytuli i pocałuje. stwierdziłam, że nie odważy się. tak przy wszystkich?? nie ma szans... odważył się??
o tym następnym razem.
Kartki z pamiętnika pewnej wiecznie niezadowolonej z życia emigrantki. I o tym jak to jest dzielić życie z obcokrajowcem, który jest tubylcem :)
Kilka słów o mnie....
Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...
Jezu, jak w serialu jakims... Ja tu sie ekscytuje wydarzeniami a za chwile "ciag dalszy nastapi"... :P Ty A. nie wyzywaj sie na ludziach! :) A bardziej serio, to fajnie tak czytac o czyis poczatkach znowu... Jakos ostatnio znajomi mi sie szczesliwie poparowali i poza wspollokatorka, to nie mam niusow z frontu randkowego. :) Wszystko wyglada obiecujaca, zaloze sie ze motylkow pelno w brzuchu, co nie? Powodzenia i trzymam kciuki! :*
OdpowiedzUsuńwow telenowela normlnie, tak się cieszę Ana :))))))))))))))))))) nic tak nei leczy z poprzedneigoz wiązku jak nowy związek :)) wiem coś o tym ;)
OdpowiedzUsuńJJ
JJ, że też ja o Tobie wcześniej nie pomyślałam jako o doskonałym przykładzie, że to se może udać :D Od razu mi się humor poprawił :)
OdpowiedzUsuńHania - ja się nie wyżywam, pop prostu nie mam czasu napisać tego jednym ciągiem :) Front randkowy... dobre hehe. Motylki czasowo odleciały do Australii, ale niedługo wrócą :D
Nastepnym razem czyli kiedy???? Czekam z niecierpliwoscia.
OdpowiedzUsuń