Kilka słów o mnie....

Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...

sobota, 21 stycznia 2012

Moja praca doprowadza mnie na skraj załamania nerwowego. Poniedziałek był rodem z piekła, ale nie będę się wdawać w szczegóły. Biłam się z myślami, i doszło do tego, że napisałam smsa do mojego menedżera, że mam dość i chę zrezygnować z pozycji sekszyn lidera. Nic nie odpisał - i dobrze. Bo to w zasadzie wszystko jego wina. Przysięgam, w życiu nie miałam kierownika, który byłby taką cipą. Nie potrafi opanować działu, pracownicy robią co chcą i wchodzą mu na głowę, i nie robią tego co powinni. Jak tylko trzeba kogoś zdyscyplinować, albo wykonać coś, co nie należy do przyjemności, to zwala tę robotę na mojego drugiego sekszyn lidera (na mnie jeszcze nie, ale to kwestia czasu). W zasadzie, to jedynym obowiązkiem jaki ma, jest ustalanie grafiku, który i tak spieprza za każdym razem! Jak tylko ma gdzieś dziurę, to wpisuje kogolwiek, a potem się okazuje, jak kierowca się nie stawi w pracy, że został wpisany na grafik, ale nikt mu o tym nie powiedział, albo nie spytał o zgodę, skoro to jego dzień wolny. Powysyłam ludzi na urlopy, bo chyba założył, że styczeń u nas - tak jak wszędzie indziej - będzie "cichy", ale co on wie! U nas styczeń jest zawsze całkiem "bizi". Więc kilku kierowców na urlopie, kilku na chorobowym, kilku nie przychodzi, bo nie wie, że są na grafiku, i dzień rodem z piekła gotowy. I do tego cała reszta ekipy robi, co im się podoba. Co na to mój menadżer? Poszedł na urlop!!! Nosz kurwa jego mać. Frajer pieprzony.
Już, już miałam iść do głównego sklepowego żeby mu powiedzieć, że ja pierdolę taki awans, ale jak zawsze mój menadżer ma szczęście, że ma drugiego sekszyn lidera, który powiedział, że tak dobrze mi idzie, że szkoda by się poddawać.
No i mnie namówił. Nie wiem wprawdzie, jak ja to przeżyję zwłaszcza, że mam sama "poprowadzić szoł" w sobotę - aż mnie telepie na samą myśl, bo to jest akurat najbardzie przesrany dzień u nas. Brzuch mnie boli na samą myśl.
Ale ponoć co nas nie zabije, to nas wzmocni.
To się akurat okaże.
A aplikacje o pracę i tak zaczełam rozsyłać, i może jeszcze do koledżu zaaplikuję. A co! Byleby się z kotła wydostać.
A co będzie, jak zawsze, czas pokaże...

piątek, 6 stycznia 2012

Dziwna ta zima jakaś. Na szczęście, w przeciwieństwie do poprzedniej, nie pada śnieg (tfu tfu, i oby nie zaczął) i nawet tak strasznie zimno nie jest. Nawet drugi dzień z rzędu słonko świeci.
I wszystko byłoby super, gdyby nie te straszliwe wiatry, które nas ostatni nawiedziły. Chwała bogu za te nowe okna, bo coś mi się zdaje, że gdybyśmy ich nie mieli, to szyby wfrunęłyby nam do domu. Strach było wracac do domu z pracy gdy dookoła łamały się drzewa (!!!) i odfruwały zadaszenia na wózki sklepowe, zatrzymując się na lampach ulicznych... Doszło do tego, że moja mama widząc w polskiej telewizji co się tutaj dzieje, zadzwoniła do mnie spytać, czy u nas wszystko w porządku. A ona przecież nie z tych "martwiących się".
Tutaj mała próbka naszego wiaterku klik klik

Mamita kupiła sobie bilety na przyjazd w odwiedziny na tydzień czasu - będzie 25 maja, czyli w sam raz na Dzień Mamy :)
A ja kupiłam sobie bilet do Polski na 29 czerwca. Już się nie mogę doczekać :)
Jadę dla odmiany bez ogona, czyli łatwiej będzie widywać się ze znajomymi bez ograniczenia pt. nie mogę brać udziału w rozmowie, bo musze zabawiać mojego chłopa, z którym nikt nie ma odwagi gadać po angielsku :)

Wykorzystałam też mój voucher na masaż - było super - dodatkowy piling i masaż stóp wliczony w cenę masażu pleców! Tylko taka mała rada - masaż pleców obejmuje wszystko od szyi w dół aż do połowy tyłka - więc jeśli idziecie na taki masaż, żeby uniknąć niepotrzebnego wstydu, polecam założyć inne majtki niż różowe z wielkim napisem Boom! na tyłku.