kicha jest taka, że aż nie wiem od czego zacząć.
(minęło 5 minut. dalej nie wiem jak zacząć)
(zacznę od początku, trochę się powtarzając z jednym z poprzednich postów)
w zeszły czwartek lub piątek powiedziałam mojemu byłemu menadżerowi, że mi się tam nie podoba, i kicha jest. on powiedział, że mocno kumpluje się z menadżerką "od ludzi", więc on jej powie, tym samym oszczędzając mi obwieszczenia jej faktu, że już mi się odwidziały awanse. chcąc być fair z moim nowym menadżerem powiedziałam mu również, że mi się nie podoba.
a że aż taka totalna dupa nie jestem, postanowiłam osobiście z ową menadżerką od ludzi porozmawiać.
powiedzieć, że już mnie tak strasznie plecy bolą, bo to strasznie dużo dźwigania dla osoby mojej postury, i do tego ta moja nieszczęsna skolioza.
powiedzieć, że dział sam w sobie mnie w ogóle nie rajcuje. że wręcz mnie odrzuca.
i że co to za sekszyn lider, jak moja sekcja ma iść gdzie indziej, robić coś innego jak tylko przyjdę do pracy. to co to za lider bez sekcji?
i takie tam. no ale jak jej nie było, tak nie było przez kilka dni, więc cała rozmowa odbywała się wielokrotnie w mojej głowie, nie dając mi możliwości uspokojenia się i relaksu.
aż w końcu babsko wróciło. szłam do niej cała się trzęsąc, bo z jakiejś dziwnej przyczyny ta kobieta mnie straszliwie stresuje.
ale była zajęta, więc poprosiłam sekretarkę, żeby szanowna menadżerka do mnie zadzwoniła, jak będzie miała chwilę.
minęło kilka godzin.
w końcu zadzwoniła i mówi "o co chodzi?".
no to, że o to, o czym rozmawiał z nią mój poprzedni menadżer.
"że chcesz zrezygnować?"
ja mówię, "no tak". a ona, że i tak muszę tam zostać przez najbliższe dwa tygodnie, dopóki Krejg nie wróci ze szkolenia. a potem dodała coś w stylu, że "nie wiem co ja z Tobą zrobię".
to ostatnie zdanie zrobiło na mnie największe wrażenie, bo za cholerę nie miałam pojęcia, co ma na myśli.
na tym nasza rozmowa się zakończyła. zostało mi tylko uczucie wielkiego niesmaku, że nawet nie poświęciła pięciu minut, żeby wysłuchać co mam do powiedzenia.
a potem dotarło do mnie, że muszę w tym dziale siedzieć dopóki co? Krejg nie wróci ze szkolenia? myślałam, że mnie normalnie szlag trafi. otóż Krejg to jeden z "moich" pracowników. czyli on pojechał na szkolenie, na które miałam jechać ja, gdybym nie zrezygnowała! decyzja została podjęta za moimi plecami. a bynajmniej poza moją świadomością. prawdopodnobnie minuty po tym, jak wyraziłam swoje niezadowolenie. i nikt mi nawet nie powiedział! poczułam się, jakby mnie ktoś zdzielił po twarzy mokrą szmatą! bo ja czekałam 6 miesięcy na rozmowę kwalifikacyjną...
no właśnie, ciekawe kiedy (i czy?) on ją miał, bo menadżerki od ludzi w łikend w pracy nie było, a to ona robi interwju.
i taka ze mnie dupa, że nawet nie powiedziałam słowa na ten temat do mojego menadżera.
byłam, i jestem, tak zła, że bałam się, że jak mu coś powiem, to się chyba rozpłaczę z emocji.
bo mam wrażenie, że jakby tylko czekali aż pęknę.
no i dobrze, ale dlaczego wszystko za moimi plecami? dlaczego nikt do mnie zwyczajnie nie podszedł, i nie powiedział "słuchaj, to jak ty nie chcesz, to Krejg za ciebie pojedzie"?
i byłoby po sprawie.
a tak, jestem zła, rozgoryczona, rzygać mi się chce jak mam tam iść wiedząc, że...
a zresztą. jeszcze czeka mnie powrót do starego działu, więc znowu będzie gadanie i obgadywanie.
więc podjęłam decyzję.
zbiorę się w sobie i napiszę cefałkę i zacznę szukać nowej roboty.
bo rzygać mi się chce, ile to w mojej (ogromnej) firmie tyle pieprzy się o równości, której tak naprawdę nie ma.
co z tego będzie - nie wiem.
i zaaplikuję do koledżu. a nóż widelec.
póki co płakać mi się chce.
mam doła jak stąd do Zakopanego.
i spowrotem.
nic mnie nie cieszy.
jem za pięciu.
mam problemy z zasypianiem, budzę się w nocy, śnią mi się koszmary.
P mnie wkurza byle pierdołą do tego stopnia, że mam ochote mu powiedzieć, żeby wypierdalał.
poważnie rozważam pójście do lekarza, bo zaczynam się bać, że to już depresja.
Kartki z pamiętnika pewnej wiecznie niezadowolonej z życia emigrantki. I o tym jak to jest dzielić życie z obcokrajowcem, który jest tubylcem :)
Kilka słów o mnie....
Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...
Wyplacz sie, to tak po pierwsze. A potem siadaj do tego CV i ruszaj z kopyta. Masz duzo doswiadczenia, bystra jestes, angielski masz w jednym paluszku. Myslisz, ze pracy nie znajdziesz? Gwarantuje Ci, ze znajdziesz. Tylko uwierz w siebie.
OdpowiedzUsuńSzkoda zycia na prace i ludzi, ktorych nie lubisz.
Mam nadzieję, że tak będzie. Czego brakuje mi najbardziej, to pewność siebie.
OdpowiedzUsuńDzięki za słowa otuchy.
Magda ma racje - wyplacz się i pisz cv. Pewności siebie też nie mam, dlatego siedze tyle czasu w firmie której nie za bardzo lubie:) Ale mam cv, które czasem wyśle jak mam lepsze nastawienie do życia:)
OdpowiedzUsuń"Nie za bardzo lubić swojej firmy" to nie to samo co "nienawidzić swojej firmy do tego stopnia, żeby zadzwonić, że dziś nie przyjdę udając chorobę, a zwyczajnie mi się nie chciało".
OdpowiedzUsuńWłaśnie zedytowałam (jest takie słowo?) swoje cv, teraz muszę zacząć spędzać dni i godziny na wypełnianiu aplikacji...
Bedzie dobrze, dbaj o siebie a szczegolnie o zdrowie psychiczne, bo zadna praca nie jest tego warta. Wypelniaj te podania, nawet takie, ktore nie do konca sie wiaza z Twoimi kwalifikacjami. Bedziesz miala swietny trening a cos sie na pewno szybko znajdzie, z czego bedziesz zadowolona!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki! :***
Dzięki. Wczoraj wypociłam list motywacyjny, i dwie pierwsze aplikacje wysłane.
OdpowiedzUsuń