Kilka słów o mnie....

Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Chyba nienajgorzej się ostatnio dzieje z panem P.
Ale od początku.
Pojechaliśmy jakieś dwa tygodnie temu na grilla z okazji 30 urodzin mojej koleżanki. Tak to jest - ci nieżonaci, niedzieciaci w 30 urodziny balują; dzieciaci i żonaci - urządzają grille.
Tak więc impreza pełna była dobrego żarcia, i biegających dookoła dzieci.
Nie, nie żeby w tym było coś złego - muszę przyznać, że dzieci zachowywały się wzorowo. No i chyba Pitol też był pod wrażeniem, bo wracając do domu powiedział, że mam przestać brać tabletki :D
Nie żebym miała zamiar to zrobić, ale zrobiło mi się bardzo miło....

A tymczasem walizka spakowana - wypełniona głównie ciuchami dla moich siostrzeńców, słodyczami dla moich siostrzeńców, książkami pożyczonymi od mojej mamy, które muszę jej oddać.
Jutro lecę do Polski.
Sama. Pitol nie chciał, a mnie to było w pewnym sensie na rękę. To znaczy nie chciał jak kupowałam bilety kilka miesięcy temu, teraz może i by chciał... Jak pytałam to mówił, że nie, ale znam trochę te jego minki...
Dopiero kilka dni temu chyba do niego dotarło, że wyjeżdżam na 10 dni - spojrzał w moją stronę i rzekł: "i co ja teraz będę jadł?" :D
Niedługo potem stwierdził, że jeśli przygrucham sobie - uwaga - polskiego (!), nowego chłopaka, i nie wrócę do Szkocji, to sprzeda mój samochód :D "Bo wiesz, będę musiał sam zapłacić za mieszkanie" :D
Bosz, skąd on bierze takie pomysły ;) Bo już nie wspomnę, że to z mojego konta schodzi czynsz :P

To będzie nasza pierwsza rozłąka na tyle dni od prawie 3 lat. Ciekawe jak to będzie...

8 komentarzy:

  1. Będzie dobrze a po powrocie jeszcze lepiej :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. jaaaj, to już trzy lata? pamiętam jak zaczynałam czytać Twojego bloga i jak Ty zaczynałaś z P. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie 3 ;) Jesteśmy razem jakieś 2.5, ale przecież ja już byłam zakochana po uszy kiedy wyjechał do Australii na miesiąc zaraz po tym, jak się poznaliśmy.

      Usuń
  3. udanego pobytu w PL:*
    PS a takie krotkie rozlaki tylko dobrze robia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. a dobrze, ze jedziesz sama! chlop steskniony, to chlop okazujacy milosc jak nigdy dotad ;) udanego urlopu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz mi napisal po 3 dniach, że to nie był dobry pomysł, i że tęskni :D

      Usuń