Kilka słów o mnie....

Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...

czwartek, 13 grudnia 2012


Dziś będzie raczej chaotycznie.

Proces rekrutacyjny został zakończony, "przeszłam" już wszystkie warunki. Dzisiaj dostałam telefon, że zaczynam 14 stycznia. Szkolenie miało początkowo zacząć się w Dundee, ale ostatecznie będzie w Newcastle. Yipiee. A ponieważ Newcastle jest dalej niż Dundee, będą nam musieli zapewnić zakwaterowanie - to będzie tak jakby moja pierwsza w życiu delegacja ;) Hahaha, na mózg mi już padło, że z czegoś takiego się cieszę.

W pracy już (prawie) wszyscy wiedzą, że odchodzę. Zadziwiające były reakcje - bardzo łatwo było rozpoznać, komu jest przykro, kto się dla mnie cieszy, a komu żal dupę ścisnął. Wszystkie te reakcje sprawiły mi dużo satysfakcji. Przy okazji okazało się, że nas jakaś cała fala odchodzi, bo oprócz mnie jeszcze co najmniej 3 osoby, o których mi wiadomo. Czyli nie jest chyba aż tak źle na tym rynku pracy, jak to media insynuują. Dziś słyszałam w tv, ze bezrobocie jest na poziomie 7.7%, więc chyba nie tak tragicznie.

A tak poza tym. Zamówiłam nową pralkę w Argosie, wszystko ładnie, pięknie, panowie przyszli, podłączyli, zabrali starą. Kilka dni później stwierdziłam, że ją zarejestruję, żeby skorzystać przedłużonej gwarancji. No i tak patrzę na fotkę tej mojej pralki, i coś mi nie gra. To nie jest ta pralka, która jest u mnie w kuchni! Dawaj szybko sprawdzać, i okazało się, że Argos zamonotował mi pralkę owszem tej samej firmy, ale inny model. O prawie 100 funtów! Więc siedzę cicho i się nie odzywam :P Ciekawe tylko, jak to się będzie miało do gwarancji... Mam nadzieję, że nie będzie mi dane się przekonać.

Już od dawna rozważam zrobienie tatuażu. Tak tylko chciałam napisać. A zmiany w wyglądzie w związku z nową pracą zaczynam od zrobienia sobie paznokci - właśnie umówiłam się na styczeń, na pierwsze w życiu tipsy. Nie, nie porąbało mnie jeszcze doszczętnie - moje paznokcie są w straszliwym stanie, bo cały czas pcham je do buzi - nie obgryzam, ale są łamliwe, i porozdwajane. Więc postanowiłam sobie zafundować sobie frencha, z tym że dość krótkie pazurki, bo nie będę przecież z siebie wampa robić do pracy - chcę tylko żeby moje ręce wyglądały przywoicie.

Dostałam znów jakiś rachunek na nazwisko poprzedniej właścicielki - że ktoś tam nie otrzymał dwóch opłat za jakieś tam naprawy. Myślałam, że prawnik wymagał od niej potwierdzenia, że wszystko zostało uregulowane. Jestem tak napompowana, że jutro tam pójdę, to zrobię mu kurwa taki sajgon, że będzie musiał sie trzymać tego swojego biureczka.
PS. Nie wie ktoś do kogo można złożyć skargę na prawnika (w UK), który nie spełnił warumków umowy? Tak tylko pytam, bo jak mnie chuj strzeli, to nie wiem do czego będę zdolna.

Prezenty świąteczne kupione i zapakowane pod choinką, oprócz tych, które mają jeszcze przyjść pocztą. Pełne zorganizowanie w tym roku.

I tym oto optymistycznym akcentem zakończę mój dzisiejszy wywód. Pitol dopadł po raz pierwszy COD 2, więc mi nie pozostaje nic innego jak pomęczyć Pudelka, albo inny badziew.

2 komentarze:

  1. Biedny prawnik. Tak myśle, że nie chciałabym ci podpaść :)
    O słabych połamanych paznokciach coś wiem. Nawet jak je podreperuje to i tak się jakiś urwie, że tak się wyrażę, przy samej dupie.
    A pracy oczywiście gratuluje - od początku wiedziałam, że ją dostaniesz:P Jakbyś była w delegacji w Londku to daj znać i wpadaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawnikowi się upiekło, bo zanim do niego dotarłam (następnego dnia) to już zdążyłam się uspokoić.
      Dobrze, że wiedziałaś, że dostanę tę pracę, ja nie :PP
      A do Londka na delegację, raczej jeździć nie będę - teraz to tylko wstęp do szkolenia, a potem już chyba będę siedzieć na tyłku w Edim. Ale dziękuję za zaproszenie, i jak kiedyś zajedziecie z B do Ediego, to to też chętnie się spotkam :DD

      Usuń