tak jakoś wychodzi, że cały czas gadamy o jakichś takich dziwnych rzeczach jak dom, małżeństwo, dzieci itp. no ale chyba się rozpędziłam, bo chyba aż tak strasznie mu nie odwaliło. co mam na myśli?? po kilku różnych tekstach Pitera w pewnym momencie przyszło mi do głowy, że może wpaść na pomysł, żeby się oświadczyć w Walentynki... ale chyba mnie jednak poniosło. dziwne to takie, bo z jednej strony to bym chciała już, teraz, natychmiast, ale z drugiej to co przeżywamy teraz jest takie niepowtarzalne, dalekie od rutyny i nudy...
ale żeby nie było, jutro albo pojutrze kupujemy bilety lotnicze na urlop w Polsce!! zabieram mojego Szkocika do domu na kilka dni w sierpniu. a co, niech zobaczy, że w Polsce ludzie nie mieszkają na drzewach hehe.
a z ciekawostek, na tę samą siłownię, na którą chodzi Piter chodzi też koleś, którego poznałam jeszcze za czasów Exa. bo to jego kumpel. no i jak się okazało Piotr (też :)) bardzo lubi mojego Pitera... ale mało nie spadłam z krzesła, jak się dowiedziałam, że Ex jakoś się dowiedział, że dwa Piotry się znają i chodzą na tą samą siłownię, i był na tyle bezczelny żeby do Piotrka zadzwonić i o tym pogadać! nie wiem dokładnie co i jak, ale brzmi dziecinnie, prostacko i cholera wie jeszcze jak! chyba zagmatwałam to trochę, no ale cóż...
czas na szluga i lulu... a jutro, po pracy będzie fajny dzień :) mam obiecane :)
Kartki z pamiętnika pewnej wiecznie niezadowolonej z życia emigrantki. I o tym jak to jest dzielić życie z obcokrajowcem, który jest tubylcem :)
Kilka słów o mnie....
Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz