Kilka słów o mnie....

Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...

sobota, 23 stycznia 2010

"wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni... "
współlokatorzy pojechali do Polski na urlop. no i czym się tu ekscytować?? otóż Peter przywiózł większość swoich ubrań do mnie, bo szczoteczkę do zębów już tu ma, dostał klucze od domu... i tak sobie oto pomieszkamy razem przez kilka dni, taki okres próbny hehe...

chłopczyk mój to typ sportowca, non stop aktywny, tu piłka, tu kickboxing i takie tam, wiec nadwaga mu nie grozi. ugotowałam dzisiaj na obiad placki po węgiersku, więc stwierdził że jak mu będę takie rzeczy gotować, to chyba jednak będzie gruby... i poszedł sobie nałożyć drugi talerz ;)

klamka zapadła, bilety do PL kupione na 16 sierpnia :) oby tylko pogoda dopisała, bo jak nie to umrzemy z nudów... o, a przed tym mama przyjeżdża mnie odwiedzić :) w Dzień Mamy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz