Kilka słów o mnie....

Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...

sobota, 17 lipca 2010

ja w ogóle to jakaś dziwna jestem. Piter pracuje w centrum handlowym, w restauracji, a że ma przerąbane godziny pracy, i ja zresztą też, to się mijamy kompletnie i nie widzimy po kilka dni. no i dzisiaj pojechałam do tego centrum na zakupy, dostałam smsa, że akurat miał przerwę.
no i się sfoszyłam, że nie powiedział, żebym przyszła na chwilę. jak już odjechałam napisał "czemu nie przyszłaś?" - "bo mi nie powiedziałeś ( w domyśle "k**wa") że masz ochotę mnie widzieć".
no i mam doła na własne życzenie - idiotka, jak sama "siebie" czytam to mi się k**wa żal robi. a odpierdzieliłam się do tego centrum jak na gościnne występy, szpilki i w ogóle, chciałam żeby był dumny, a tu ch**j! tylko tyle, że sobie ego podbudowałam - paru obślinionych facetów, w tym jeden prowadzący swoją malutką córeczkę za rękę! (faceci to sk**wysyny swoją drogą).

więc to oficjalne, jestem nienormalna! i moje durne fochy, zazdrość i cholera wie co jeszcze do niczego dobrego nie doprowadzą... jemu już należy się medal, że ze mną wytrzymuje! amen.

a może to hormony??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz