nie ma to jak pojechać do innego miasta, i zobaczyć jedynie hotel, pub/restaurację i dwa centra handlowe :). tak, to mojego chłopca, a teraz i już mój styl :P. tak bywa, muzeów i tak nie lubię :)
nadwerężyliśmy budżet już pierwszego dnia, razem wydaliśmy jakieś 3 stówki w Hollisterze. potem miły wieczór i kolejne centrum handlowe następnego dnia. i wszystko byłoby fajnie, gdybyśmy się nie pożarli na pożegnanie Newcastle. próbuję sobie przypomnieć o co, ale jakoś nie mogę, czyli pewni kolejna bzdura...
i o tym właśnie ten wpis. kocham go, wiem że on mnie kocha, ale działamy sobie na nerwy dość mocno. wczoraj np. poszliśmy z inną parą do pubu oglądać mecz i pożarliśmy się tak (znów nawet nie pamiętam o co!), że tamci nie bardzo wiedzieli jak się zachować. fakt, że oboje jesteśmy wybuchowi, godzimy się równie szybko jak zaczynamy kłócić.
ale wczoraj nie wytrzymałam. leżeliśmy już w łóżku i po raz kolejny spróbowałam rozwiązać nasz problem. i chyba tym razem się udało :) dziwne to, bo wyszło na to, że ogólnie to ja się wściekam, obrażam i strzelam fochy, bo mi nie pomaga i jeszcze kilka innych rzeczy, a on się na mnie wkurza na moje fochy i obrażanie się (jestem mistrzynią!). i kółko się zamyka. i tak żeśmy się kręcili w to kółko dość długo, aż doszliśmy się do konsensusu, że oboje musimy wyluzować, a ja dodatkowo muszę przestać zachowywać się jak dzieciak...
dziś pierwszy dzień "pokoju". nie widzieliśmy się wprawdzie wiele, ale było cud, miód i orzeszki :)
raz nawet miałam okazję strzelić focha - bo mnie wkurza jak ktoś do niego podchodzi, urządzają sobie pogawędkę, a on mnie nawet nie przedstawia! ale jakoś się przemogłam i powiedziałam mu prosto z mostu w czym problem, na co on, że pewnie w życiu tego kolesia więcej nie zobaczy na oczy i uznał, że nie jest wart przedstawiania mnie :)
zobaczymy jak długo potrwa to zawieszenie broni.
Kartki z pamiętnika pewnej wiecznie niezadowolonej z życia emigrantki. I o tym jak to jest dzielić życie z obcokrajowcem, który jest tubylcem :)
Kilka słów o mnie....
Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...
Bylam wczoraj w Hollisterze, boze czemu oni tam swiatla nie maja? Ja chyba jestem za stara na takie sklepy
OdpowiedzUsuń