tyle miałam napisać, a teraz siedzę... i nie pamiętam. chyba jeszcze za wcześnie na sklerozę?
już wiem.
miałam napisać, że po wielu bojach udało mi się wydostać z mojej sieci komórkowej na rzecz innej - walka zawsze jest nierówna, bo wystarczy poprosić o PAC kod, czyli to co jest potrzebne, żeby przenieść stary numer do nowej sieci, a oni staną na głowie, żeby zaproponować ci cuda, żebyś tylko nie odszedł. naprawdę w pewnym momencie było mi przykro, że ich zostawiam - miałam wrażenie, że babka z którą gadam zaraz się popłacze... haha. ale sieć jest beznadziejna, i choć naprawdę proponowali mi ciekawe rzeczy, byłam twarda...
i tym oto sposobem postanowiłam być inna, i inaczej niż wszyscy ostatnimi czasy, nie jestem posiadaczką iPhona, ale HTC Desire HD. i choć mam go już tydzień, jeszcze nie poznałam jego wszytskich możliwości. ma parę bubli, jak to każdy telefon, kilka rzeczy ciężko w nim znaleźć, bateria jest beznadziejna, ale jestem baaardzo zadowolona, fajna zabawka :)
poza tym, to już bogu dziękuję, że nie zdecydowałam się przenosić do drugiego sklepu, bo managerka, która będzie się rządzić tam, szkoli się i rządzi u nas - no normalna nazistka. matko jedyna, pozwala sobie podnosić na nas głos, i w ogóle jest pojebana. nie mogę się doczekać, jak się od nas wyniesie. tymczasem powoli przymierzam się do szukania nowej pracy, bo mam dość.
właśnie chciałam napisać, że nam się z Pitolem dobrze ostatnio układa, nie kłóćimy się, ale właśnie usiadł koło mnie z telefonem i usłyszałam jego rozmowę z kolegą, i jestem wkurwiona. i będzie jazda. więc nie napiszę, że się ukłąda dobrze.
poza tym poszłam do lekarza z moim zajebistym gardłem, a po przeprowadzeniu wywiadu pani doktor stwierdziła, że podejrzewa u mnie depresję, więc idę znowu do przychodni we wtorek.
Kartki z pamiętnika pewnej wiecznie niezadowolonej z życia emigrantki. I o tym jak to jest dzielić życie z obcokrajowcem, który jest tubylcem :)
Kilka słów o mnie....
Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...
Ze niby przez depresje masz probemy z gardlem?? No, ale powaznie to mam nadzieje, ze nie jest az tak zle.
OdpowiedzUsuńA co do pracy, to zmiana srodowiska to dobry pomysl i lekarstwo na marazm. :)
Trzymaj sie cieplo! Calusy!
Może mam depresję przez problemy z gardłem? A tak serio, to chciałabym żeby znalezienie nowej (ale nie pierwszej lepszej i byle jakiej) pracy było takie proste...
OdpowiedzUsuńDzięki za słowa otuchy :)