Kilka słów o mnie....

Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...

czwartek, 14 kwietnia 2011

Anka piekarka - a dupa rośnie....








Dobre wiadomości - Pitolowi skrócił się "wyrok", po zdjęciu tymczasowego gipsu postanowiono, że wystarczą 4 tygodnie, a nie jak poprzednio sądziliśmy 6 :). Pozwolono mu też powoli przyzwyczajać nogę do ciężaru i trochę na niej stawać i chodzić. Ale żeby było śmieszniej termin kolejnej wizyty ustalono na 10 maja - dokładnie dzień po naszym planowanym wylocie do PL. Który w zasadzie zależy od tego, czy mu zdejmą gips czy nie. Tzn. ja pojadę na pewno, ale czy on - zależy od nogi. Po ponownej konsultacji z lekarzem mamy przyjść za 3 tygodnie i wtedy podejmą decyzję, czy gips będzie ściągnięty czy nie. Więc szanse na jego wyjazd ze mną się zwiększyły, ale nadal pozostaje zagadką...

2 komentarze:

  1. zrobilas mi smaka na babke. Chyba zrobie jedna na Wielkanoc. :)))

    A Piter nie moze leciec z gipsem? Zdjeli by mu po powrocie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Haniu lecieć i owszem może, ale tam gdzie będziemy w wiele miejsc nie dostaniesz się inaczej, jak na nóżkach, a to byłoby naprawdę dużo wysiłku, więc nie chcę, żeby się przeforsował, albo zrobił sobie jeszcze większą krzywdę :/

    OdpowiedzUsuń