Kilka słów o mnie....

Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...

piątek, 1 kwietnia 2011

Tydzień temu, w czwartek, Pitol zafundował sobie co najmniej 6 tygodniowy urlop... bezpłatny. Poszedł grać w piłkę, a odebrałam go już ze szpitala... ze złamaną nogą w kostce - w dwóch miejscach z przemieszczeniem :(
Dopiero wczoraj (!) miał operację poskładania tego do kupy - wstawili mu blachę i kilka śrub :(
A teraz siedzi w domu, jęczy z bólu i śmierdzi. Nic nie może zrobić beze mnie, więc mam 2 i pół etatu - jeden w pracy, drugi w domu (sprzątanie, pranie, gotowanie), co najmniej pół "podaj, przynieś, pozamiataj, zawieź mnie" itp.
A że jest samozatrudniony, to kombinujemy skądby tu wytrzasnąć kasę, żeby chociaż pokryło jego część rachunków.
Właśnie przyszło pocztą zaproszenie na komunię mojego chcrześniaka, na którą kupiliśmy bilety dawno temu... wygląda na to, że pojadę sama :(

4 komentarze:

  1. Oj biedny P., sama mam blache, wiec znam ten bol.

    A Tobie to juz w ogole wspolczuje bo chory facet w domu to jest siedem etatow co najmniej.

    Trzymajcie sie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, aż strach pomyśleć ilu takich "blacharzy" po świecie chodzi :P haha :D.

    A tymczasem jeszcze go nie zabiłam, więc nie jest tak strasznie, mam w domu podręczny rozkład tv :) Tylko szlag mnie trafia, że ja muszę chodzić do pracy... Też bym sobie posiedziała na d**ie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja tez bede na tej komunii, tzn. na mszy bo zoastalismy zaproszeni do Martyny
    moze poznam Twojego mena na żywo jak sie znajdziemy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie by było, bo ostatni raz się widziałyśmy jak miałaś córcię w brzuszku! Wieki temu :)

    OdpowiedzUsuń