Kilka słów o mnie....

Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...

niedziela, 8 maja 2011

w telegraficznym skrócie.

P. jest wolny od gipsu ( po zaledwie 4,5 tygodniach!), blizna wielka, metal pod skórą można wyczuć gołą ręką (ble), łydki brak, i uczymy się chodzić od nowa. stop.

jedziemy oboje (jeej!). stop.

torby spakowane. jutro wylot. stop.

trzymać kciuki za przyzwoitą pogodę. stop.

i żeby nie było jak ostatnim razem, że mi się szybko angielski pomiesza z polskim, i ani w jednym, ani drugim nie będę umiała gadać. stop.

10 dni. stop.

2 komentarze:

  1. No dzieki za to 'ble' u mnie tez czuc metal i nawet trzy sruby.

    :)

    Bawcie sie dobrze!

    OdpowiedzUsuń