nie daję rady. normalnie wymiękam. jestem przemęczona, rozdrażniona i sfrustrowana. poszłam do mojego kierownika, i oznajmiłam mu, że to nie "mój" dział, że mi się nie podoba, i w ogóle do dupy...
(Piter właśnie spytał, czy piszę na blogu, że w pracy jest kijowo i czy piszę - cytat "kurwa, kurwa, kurwa, kurwa, kurwa, do dupy?")
no i co on (szef) miał mi biedny odpowiedzieć? nic. bo przecież nie jest w stanie mojej pracy uczynić bardziej atrakcyjną... chcę wrócić do mojego poprzedniego działu, jako zwykły pracownik. i dalej mieć wszystko głęboko...
pierdzielę taki awans...
musze tylko teraz pogadać z menadżerką "od ludzi". tą samą, z którą miałam rozmowę o tę pracę :(
żołądek to mi skiśnie ze stresu.
ale nawet mama powiedziała, że jak tak się męczę, to żeby dać se na luz. nie warto.
bo teraz, to mam nowe drugie imię - frustracja.
(Piter właśnie spytał, czy piszę na blogu, że w pracy jest kijowo i czy piszę - cytat "kurwa, kurwa, kurwa, kurwa, kurwa, do dupy?")
no i co on (szef) miał mi biedny odpowiedzieć? nic. bo przecież nie jest w stanie mojej pracy uczynić bardziej atrakcyjną... chcę wrócić do mojego poprzedniego działu, jako zwykły pracownik. i dalej mieć wszystko głęboko...
pierdzielę taki awans...
musze tylko teraz pogadać z menadżerką "od ludzi". tą samą, z którą miałam rozmowę o tę pracę :(
żołądek to mi skiśnie ze stresu.
ale nawet mama powiedziała, że jak tak się męczę, to żeby dać se na luz. nie warto.
bo teraz, to mam nowe drugie imię - frustracja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz