Kilka słów o mnie....

Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...

piątek, 6 stycznia 2012

Dziwna ta zima jakaś. Na szczęście, w przeciwieństwie do poprzedniej, nie pada śnieg (tfu tfu, i oby nie zaczął) i nawet tak strasznie zimno nie jest. Nawet drugi dzień z rzędu słonko świeci.
I wszystko byłoby super, gdyby nie te straszliwe wiatry, które nas ostatni nawiedziły. Chwała bogu za te nowe okna, bo coś mi się zdaje, że gdybyśmy ich nie mieli, to szyby wfrunęłyby nam do domu. Strach było wracac do domu z pracy gdy dookoła łamały się drzewa (!!!) i odfruwały zadaszenia na wózki sklepowe, zatrzymując się na lampach ulicznych... Doszło do tego, że moja mama widząc w polskiej telewizji co się tutaj dzieje, zadzwoniła do mnie spytać, czy u nas wszystko w porządku. A ona przecież nie z tych "martwiących się".
Tutaj mała próbka naszego wiaterku klik klik

Mamita kupiła sobie bilety na przyjazd w odwiedziny na tydzień czasu - będzie 25 maja, czyli w sam raz na Dzień Mamy :)
A ja kupiłam sobie bilet do Polski na 29 czerwca. Już się nie mogę doczekać :)
Jadę dla odmiany bez ogona, czyli łatwiej będzie widywać się ze znajomymi bez ograniczenia pt. nie mogę brać udziału w rozmowie, bo musze zabawiać mojego chłopa, z którym nikt nie ma odwagi gadać po angielsku :)

Wykorzystałam też mój voucher na masaż - było super - dodatkowy piling i masaż stóp wliczony w cenę masażu pleców! Tylko taka mała rada - masaż pleców obejmuje wszystko od szyi w dół aż do połowy tyłka - więc jeśli idziecie na taki masaż, żeby uniknąć niepotrzebnego wstydu, polecam założyć inne majtki niż różowe z wielkim napisem Boom! na tyłku.

8 komentarzy:

  1. Haha, dobre z tymi rozowymi majtkami :)

    Zazdroszcze wyjazdu do PL - masz racje, bez ogona latwiej :)

    Milego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha, z tym że wszyscy o ogon będą pytać :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez zazdroszcze wyjazdu. Ale my tez moze sie wybierzemy, tylko nie z jednym ogonem a z trzema. :)
    A co do wichurek, to faktycznie, u Was na polnocy to czasem pogoda przegina, ale u nas tez nie jest tak pieknie. Jak sie mieszka na ostatnim pietrze w wysokim budynku na wysokiej skarpie, to nawet mala wichura wydaje sie zagrozeniem zycia... Nareszcie Guy przezyl taka jedna noc, kiedy to ogna sie wginaly do srodka i juz mi teraz wierzy, kiedy mu mowie, ze sie boje o wlasne zycie w taka pogode. :)))
    A majtkami, to sie nie przejmuj. Masazysci pewnie juz wszystko widzieli... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też się cieszę, że mam nowe okna, stare już dawno wfrunęły do środka.
    A że masażyści widzieli wszystko- to na pewno, co nie zmienia faktu, że sobie robili podśmiechujki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. zawsze to lepiej niż napis "mam puste konto, ale jestem fajna" ;D rzecz jasna w języku masażystów! :) dodaję sobie i będę się wpraszać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahaha, no takich gaci to jeszcze nie widziałam :P
    Możesz się wpraszać, jak często sobie chcesz :D

    OdpowiedzUsuń
  7. sama takie posiadam! :) tylko rzecz jasna z napisem w języku polskim. :D

    OdpowiedzUsuń