Kilka słów o mnie....

Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...

środa, 6 czerwca 2012

Wizyta mamy się udała. Moim zdaniem przynajmniej, jej jeszcze nie miałam okazji spytać. Oczywiście pogoda mogłaby być lepsza - przez 3 dni padało, ale nie ma tego złego... - robiłyśmy zakupy. Tzn. mama robiła, a ja towarzyszyłam - wydała jakieś chore ilości pieniędzy na ubrania, buty, żarcie na miescie i ... na mnie ;P No ale to się często nie zdarza, więc pozwoliłam się trochę rozpuścić.

Wspominałam kiedyś o szukaniu znajomych na necie. Otóż właśnie osobiście poznałam dziewczynę, z którą wymieniałyśmy się mailami od jakiegoś czasu. Spotkanie trwało trochę ponad 3 godziny (tylko - bo Pitol mnie zamęczał smsami, że jest głodny, a ja obiecałam go nakarmić ;P) i miałam wrażenie, że nie mogłyśmy się nagadać, całkiem jak przyjaciółki, które się nie widziały od lat. Nie mówię, że tak w istocie będzie, ale jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że mnie polubiła. Pytała, co robię w łikend, więc chyba tak ;P

Kolega z pracy - Polak (nasz rodzynek) - ogłosił na fejsbuku, że się zaręczył. Spytany kiedy się żeni powiedział, że nieprędko - po prostu chcięli się zaręczyć. To było z jakieś dwa miesiące temu. We wtorek powiedział mi, że się żeni... w lipcu! Pytam, czy zaciążyli, a on na to, że nie, po prostu chcą wziąć ślub. Tylko cywilny, tutaj, a potem kościelny kiedyś tam w Polsce.
No i mnie ukłuło. Ja nie wiem co ja ostatnio mam z tymi ślubami, ale zazdroszczę ludziom. Durne to, bo sama pochodzę z "rozwiedzionej" rodziny, wokół mnie pełno innych rozbitych. Albo nieszczęśliwych. I mimo to bycie żoną mnie kręci. Mam nierówno pod sufitem, bo znając życie, to tylko wszystko popsuje, gdyż chłop od dawna mi się rozleniwia, i nie chce mu się dbać o nasz związek, dużo czasu spędza poza domem itp. A ja i tak chcę.
No i kolegi zaręczyny sprowokowały rozmowę. Opowiedziałam mu o koledze, i pytam Pitola czy widzi nas w przyszłości jako męża i żonę. On, że tak. Ale że nie chce wielkiego wesela, z wielką pompą. Ja na to, że też. Że mi wystarczy cywilny, tutaj, z najbliższą rodziną. I nawet obiadem zamiast wesela. No i się zdziwiłam, że się w tym wszystkim zgadzamy. A co będzie, jeśli będzie, to czas pokaże.

A tak z innej beczki, będę musiała chyba zrobić jakiś risercz, jak w naturalny sposób "wyrównać" skoki nastrojów. Kilka dni temu spędziłam dwie bezsenne noce pod rząd, bo obsesyjnie o czymś myślałam, nie mogłam się uspokoić, i miałam doła jak stąd do Zakopanego. A dziś jestem szczęśliwa, i spokojna. Wykańcza mnie to.
Czy to może być depresja. albo jakaś jej pochodna?

A teraz odliczam do urlopu w Polsce za 3 tygodnie i Chorwacji w sierpniu.

17 komentarzy:

  1. Ze zmianami nastrojów mam to samo!

    My mamy tylko cywilny ślub, tez na szybko brany bo chcieliśmy już być mąż i żona. Wtedy nie chciałam kościelnego a teraz ... za każdym razem jak oglądam czyjeś zdjęcia z tego dnia to mi się coraz bardziej do tego marzy. eR nawet by chciał i wspomina o tym często w rozmowach ale jakoś nie mogę się zebrać by to wszystko na spokojnie przemyśleć, zaplanować. Tym bardziej, że teraz z kościelnym było by więcej ceregieli bo przecież "żyjemy w grzechu i mamy dziecko", no ale ...
    Zmieniają się nam upodobania i to co byśmy chciały mieć/zrobić, tak to już z nami jest:-)
    Ale nie tylko z nami bo z facetami też, przychodzi taki dzień gdy im się zmienia zupełnie i coś o czym wcześniej nie chcieli nawet słyszeć (mój np. o dziecku)to teraz sami nalegają (np. na drugie :))

    Jeśli macie być razem to się dogadacie w każdej kwestii. I ślubu i dzieci i życia razem :D
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to nie tyle kwestia upodobań, co praktyczności. Po pierwsze ze ślubem kościelnym (w Polsce) byłoby za dużo ceregieli z tłumaczem itp. A przede wszystkim P nie jest chrzczony, więc dochodzi jego chrzest, komunia i bierzmowanie, żeby wziąć ślub hahaha. Czyli mission impossible, no chyba, że ślub w tym ichnym kościele, gdzie pewnie nic nie trzeba :P

      Usuń
  2. to jak juz wezmiecie ten cywilny w uk, to daj znac, co i jak (w sensie jakie papiery sa potrzebne itd). my zyjemy bez slubu juz 8 lat. po jakichs 4 latach mialam cisnienie na legalizowanie zwiazku i niejako wymusilam zakup pierscionka zareczynowego :) ostatnio moj ojciec nie zdzierzyl, ze po tylu latach nadal jestem panna (nie moze sie pogodzic z dwoma rzeczami - z tym, ze zyje z facetem bez slubu i ze nie chodze do kosciola :)) i wcisnal mi 1000 funtow z przeznaczeniem 'na slub'. u mnie pieniadze maja nieznosna lekkosc bytu, wiec zeby ich nie rozpieprzyc, kupilam obraczki (reszta i tak sie rozeszla...). i im dluzej te obraczki do mnie krzycza z pudeleczek, tym bardziej odechciewa mi sie tego slubu. nawet nie mam sily myslec o organizowaniu czegokolwiek. po prostu mi sie nie chce :) jak wam sie zachce i sie zbierzecie i zalegalizujecie swoj zwiazek, to daj mi znac ile Cie to kosztowalo zalatwiania/nerwow/czasu, zebym mogla sie zdecydowac, czy warto sie w to bawic :) a moze ja ciagle jeszcze czekam na mojego ksiecia z bajki i dlatego odwlekam ten slub w nieskonczonosc :D ?

    ps. czy u was tez jest tak przerazliwie zimno? kto to widzial, zebym musiala wlaczac ogrzewanie w czerwcu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno dam Ci znać, jakie papiery są potrzebne itp., ale ja bym nie liczyła, że ten ślub to prędko nastąpi. To było tylko takie "general enquiry" z mojej strony w stronę Pitola, bo chciałam wiedzieć, że zmierzamy w jakimś kierunku...
      I właśnie dlatego tylko cywilny, żeby zminimalizować koszty i stresy, bo po co to komu - ja ślub chcę brac dla siebie, nie dla nikogo innego.
      A siostra mojej mamy za każdym razem jak jestem w Polsce to mnie upomina, że żyję w grzechu, i pan buk ;P tak nie chce ;P
      A z tym księciem z bajki to powodzenia :P Może ja tez powinnam sobie na takiego poczekać hihi
      U nas na północy i przy samym morzu pizga non stop, i jest w ogóle okropnie i mam doła, i chcę się wynieść do USA, Australii, Portugalii (*niepotrzebne skreslić)

      Usuń
    2. Twoja ciotka, to jeszcze nic! jak u mojej mamy zdiagnozowali cukrzyce i ustawili ja na codziennych zastrzykach z insuliny, to siostry mojego taty doszly do wniosku, ze to kara boska za to, ze mama nie potrafila mnie wychowac i nauczyc, ze najpierw slub (koscielny rzecz jasna, z weselem na 250 osob), a pozniej wspolne mieszkanie. i jak tylko mame wypuscili ze szpitala, to jedna z ciotek zadzwonila i ja oswiecila, skad sie wziela jej choroba. jednym slowem - jestesmy z polski :) a co do slubu, to nam to pewnie zajmie kolejnych 8 lat, wiec jesli w miedzyczasie wyjdziesz za maz, to daj znac co i jak :)

      Usuń
    3. Słuchaj, moja ciotka posunęła się do ostatencyjnego wrzucenia do kosza dekoracji haloweenowych (a konkretnie dyń) ozdabiających wioskę, nad którymi zresztą ktoś ciężko pracował, mówiąc że to jakieś pogańskie zabobony. Masakra.
      A prędzej chyba Pitola zatłukę, niż go zaciągnę pod ołtarz ;P
      Dziś mu przypomniałam, że za 19 dni (łuu chuu) jadę do Polski, na co on zmartwiony - "a co ja zrobię z rachunkami jeśli nie wrócisz?". Nosz jasna dupa, zamiast stwierdzić, że zapłakałby się beze mnie na amen, to on się martwi, co z wynajętym mieszkaniem. Już mi się odechciewa slubów :P

      Usuń
  3. To jest chyba jakis depresyjny wirus w powietrzu bo mialam dokladnie to samo przez jakies 3 dni, plakalam ciagle i nie wiedzialam dlaczego. A teraz mam swietny humor.

    Jesli macie jakies pytania o slub cywilny w UK to sluze rada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to, skoro sluzysz rada, to Cie wykorzystam :) ja juz troche podpytywalam w pracy i z tego co wiem musze miec jakis proof of address (utility bill etc), birth certificate i paszport/id? ale nie wiem ile w tym prawdy. wiem, ze w polsce trzeba miec odpis aktu urodzenia nie starszy niz 3 miesiace. czy w uk tez tak jest? czy wystarczy, ze raz przetlumacze akt urodzenia i moge go uzyc, kiedy mnie najdzie ochota (a swoja droga, czy tlumaczenie musi byc potwierdzane notarialnie czy wystarczy tlumacz przysiegly?). please help :D nie, zeby mi sie spieszylo do zaobraczkowania, ale nigdy nic nie wiadomo...

      Usuń
  4. PS: W kosciele anglikanskim mozecie wziac slub nawet jesli on nie jest ochrzczony, wiem bo u nas taka sama sytuacja i sie dowiadywalismy. Jedyny wymog to zeby mieszkac w parafii minimum 6 miesiecy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tak myślałam - bezbożnicy!! ;D

      A Ciebie pytać będę na pewno, tylko poczekam najpierw na oświadczyny, bo po co masz się produkować na darmo :P
      Jedno tylko co chcę wiedzieć, czy do ślubu cywilnego potrzebne sa jakies dokumenty, żebym w razie czego miała dużo czasu się przygotować?
      Buziaki Magda, pusto jakoś bez Ciebie :P

      Usuń
    2. no wlasnie, mi tez brakuje Magdy na wyspie :)

      Usuń
    3. Dziewczyny, jestem na Facebooku, nawet za czesto :) Do slubu cywilnego nic nie potrzebowalam tylko dowod osobisty.

      Usuń
    4. Właśnie rozmawiam z mamą (urzędniczką) na ten temat, i mówi, że nie wierzy, że sam dowód wystarczy ;P I że w Polsce to by nie przeszło :P

      Usuń
  5. Ale cie wzięło na ten ślub :)
    My już jesteśmy 10 lat bez slubu. Na szczęście moja mama się nie czepia, za to babcia to wnuki, ślub, ślub, wnuki :) A mi się jednak nie śpieszy - chyba za dużo rozwodów w rodzinie było :-P
    I nie to że się chwalę, ale ja jutro lecę do Polski :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie wzieło mnie na ślub - ślub miał być zawsze, ale fakt że kolega z pracy się żeni mi o tym przypomniał, i chciałam wiedzieć na czym stoję z P. To nie tak, że mam parcie, i teraz, i natychmiast - chciałam wiedzieć, że to kiedyś nastąpi ;)
      Udanego urlopu!!!

      Usuń
  6. a ja bym nie szukała, tylko cieszyła się, że się poprawiło, bo u mnie ostatni przeważają te bezsenne noce i obsesyjne myślenie. :/
    też bym chciała już spokojnie odliczać do Egiptu, a tu jeszcze przede mną masa zaliczeń i egzaminy rozwleczone na całe wakacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mówię, że ja tego nie mam, bo co jakiś czas napadają mnie jakieś dziwne myśli, że to w ogóle nie ma sensu i to koniec, itp. A potem znów jest dobrze, więc zwalam to znów na swoje (z niewyjaśnionej jeszcze przyczyny) drastyczne zmiany nastroju... Mam nadzieję, że u Ciebie wkrótce się poprawi! ;*

      Usuń