Kilka słów o mnie....

Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...

wtorek, 18 września 2012

Dwa dni do "dnia zero". Jestem w stanie pogłębiającej się paniki. Przeprowadzka to będzie masakra, zważając na fakt, że uznaliśmy, że skoro nie mamy żadnych mebli, to przeprowadzimy się autami osobowymi. Nie no, jasne, da się to zrobić, ale po spakowaniu mniej więcej połowy chaty, trochę mnie to przeraża. A przecież naprawdę nie mamy tak dużo klamotów, bo to mieszkanie jest tak małe, że musiałam je porządkować dość często.
I panikuję jeszcze, bo jako nowicjusz na rynku hipotek nie wiem czego się spodziewać. Na przykład powiedziano nam wiele tygodni temu, że piniądze będziemy przelewać 3-4 dni przed "wprowadzką", a tu zostały 2 dni, a ja nawet nie wiem na jakie konto muszą wpłynąć. I nic jeszcze nie podpisaliśmy! Choć tu uspokaja mnie kilkoro znajomych mówiąc, że wszystko jest zawsze finalizowane na ostatnią chwilę. Bosz, wykończę się psychicznie.

Do tego dodam, że dzis był mój 17 pod rząd dzień w pracy, i jeszcze dwa przede mną. Nie, nie jestem w obozie pracy :P, po prostu musiałam trochę nadrobić za część bezpłatnego urlopu, a potem w dwa dni wolne robiłam za babki, które za mnie zrobią weekend, zebym mogła się przeprowadzić.

Jak to bywa, wszystko dzieje się naraz. Oprócz przeprowadzki, dzieje się coś jeszcze - jak zawsze w najmniej właściwym czasie. Nie chcę wdawać się w szczegóły dopóki coś się nie wyklaruje, by nie zapeszyć. Ale wiem na pewno, że potrzebuję, żebyście trzymali za mnie kciuki, np. w przyszły wtorek, który może być poczatkiem początku, albo początkiem końca nadziei. Będziecie trzymać? Proszę!!!

Żeby nie było wątpliwości, nie oczekuję dzidziusia ani nic z tych rzeczy. Choć już dwie propozycje "rozmnożenia" się od mojego połówka dostałam. Ale wychodzi z tego całkiem śmieszna sytuacja, bo ja chciałabym najpierw wziąść ślub, a Pitol najpierw dzidzię. A że Pitolowi aktualnie śluby nie w głowie, dzidzi też nie będzie ha-ha-ha (tu słychać rubaszny śmiech). Poza tym spieramy się co do ewentualnych imion dla dzieci, bo mój cudny mężczyzna wydaje się nie być ok z faktem, że ja używałam polskiego odpowiednika imienia zwracając się do mojego dziecka, np. jeśli nazywałoby się Micheal, to ja mówiłabym do jego Michaś. Problem mojego mówienia do ewentualnego dziecka po polsku też już przerobiliśmy, też się Pitol burzył, ale mu powiedziałam, że chyba jest chory, że moje dziecko nie będzie mówić po polsku. A on się po prostu boi, że swojej dzidzi nie będzie rozumiał :P
Głupek ;DDDD


8 komentarzy:

  1. dacie rade z przeprowadzką - my zawsze autem osobowym sie przeprowadzamy razem z meblami ihihih i dajemy rade!
    PS tez pomyslalam, że moze Dzidzi w drodze lub w planach:) tak czy siak trzymam kciuki za to co ma się wydarzyć:*

    OdpowiedzUsuń
  2. jak mawial moj instruktor jazdy "tylko spokoj moze nas uratowac".. bez paniki zatem i powodzenia- to ekscytujacy rozdzial w zyciu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj instruktor tańca mawiał "trzymajmy się ramy to się nie posramy" :D
      Ten ekscytujący rozdział w życiu mnie wykańcza, ile można chodzić na takim "haju" :P

      Usuń
  3. dwu i trojjezyczne dzieci w dzisiejszych czasach to zadna nowosc :) wiec niech sie Pitol nie martwi, bo maluch by zaczal mowic od razu w dwoch jezykach (mam dziecko trojjezyczne ;>)
    powodzenia z przeprowadzka!

    trafilam na bloga ze wsi w Japonii ;) i jakos sie tak zaczytalam, ze bede zagladac :P tym bardziej, ze jam tez ze Szkocji nadaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :) I czuj się tu jak u siebie :)

      No ja wiem, że żadna nowość i żadne halo, ale weź przyjdź i przetłumacz to Pitolowi. Jemu to nawet łopatą do głowy nic nie nałożysz :P

      Usuń