Już prawie wszystko spakowane, masakra na kółkach.
Kanapy wyszły od producenta, czekamy na telefon od dostawcy.
Łóżko i materac przyjadą jutro (£50 kosztuje przyjemność dostawy w sobotę).
Farby i tapety w bagażniku.
A my siedzimy na dupie... I nic. Czekamy w starej chacie. Na przelew na konto prawnika od naszego pożyczkodawcy. Nie wiem czy tak jest zawsze, ale zaczynam się denerwować.
Kartki z pamiętnika pewnej wiecznie niezadowolonej z życia emigrantki. I o tym jak to jest dzielić życie z obcokrajowcem, który jest tubylcem :)
Kilka słów o mnie....
Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...
piątek, 21 września 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
nowy wspólny domek?
OdpowiedzUsuńmów kiedy gratulować
pozdrawiam u nas dziś slonce będzie piękny dzień:*
Ano wspólny, choć nie mowy. Tzn. nasze nowe gniazdko, już własne :)
Usuń