Kilka słów o mnie....

Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...

piątek, 21 września 2012

Już prawie wszystko spakowane, masakra na kółkach.
Kanapy wyszły od producenta, czekamy na telefon od dostawcy.
Łóżko i materac przyjadą jutro (£50 kosztuje przyjemność dostawy w sobotę).
Farby i tapety w bagażniku.
A my siedzimy na dupie... I nic. Czekamy w starej chacie. Na przelew na konto prawnika od naszego pożyczkodawcy. Nie wiem czy tak jest zawsze, ale zaczynam się denerwować.

2 komentarze:

  1. nowy wspólny domek?
    mów kiedy gratulować
    pozdrawiam u nas dziś slonce będzie piękny dzień:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano wspólny, choć nie mowy. Tzn. nasze nowe gniazdko, już własne :)

      Usuń