Długo mnie nie było, ale już mówię co się działo.
CHORWACJA
Moja podróż zaczęła się od wylotu do Poznania, w którym po raz kolejny przekonałam się, że poznańscy taksówkarze to bezczelni oszukańcy i złotówy. Nigdzie indziej na świecie nie miałam okazji na tyle wycieczek "krajoznawczych".
Wylot do Dubrownika był dość dziwny, bo z międzylądowaniem w Krakowie. Ale przynajmniej przekonałam się, że wylatując poza Unię można zakupić litr wódki za... 17 złotych! :)
Podróż z Dubrownika na docelową wysepkę była bardzo długa, i emocjonująca. Widoki z autokaru przepiękne. Nasza opiekunka wysiadła w połowie drogi, i zapewniła, że na miejscu przeprawy na wyspę ktoś będzie n nas czekał. Było już ciemno, gdy kierowca autokaru wysadził nas, i palcem pokazał nam gdzie mamy iść. Doszliśmy do "granicy" z morzem, a tam... nikogo! A nas z 70 osób z walizami, ciemno, nie wiemy gdzie jesteśmy, więc można sobie tylko wyobrazić, co się zaczeło dziać. Panika na maksa, ze mną włącznie. Podpłynęła jakaś podejrzana łajba, i jej "kierowca" powiedział, że ma miejsce dla 6 osób. No to się zaczęła walka ;D O mały włos ludzie nie zaczęli wskakiwać na dach tej łajby. W końcu okazało się, że po resztę po prostu przypłynie kolejna. Myśleliśmy, że może źle zrozumieliśmy, i rezydentka będzie na nas czekać po drugiej stronie, już na wyspie. Ale nie, tam czekały tylko autokary, i dalej w drogę. Także podróż, która zaczęła się o godz. 11ej w Poznaniu, zakończyła się dojazdem do hotelu około godz.22.30.
Reszta urlopu już przebiegła bez podobnych atrakcji. Rezydentka, która raczyła się zjawić dnia następnego, dostała zjeby na maksa, ale nawet nie powiedziała co się stało. Wręcz mieliśmy wrażenie, że od początku nie było w planie, aby ktokolwiek na nas czekał.
Wszystkie dni wyglądały bardzo podobnie, całe dnie spędzone na leżaku albo na plaży. Woda w Adriatyku jest niesamowita, jest nieskazitelnie czysta, cudnie błękitna (w sensie takie wywołuje złudzenie optyczne) i straszliwie słona (po wyjściu z wody ma się osad z soli na ciele). Nie ma piaszczystych plaż, więc trzeba nosić pastikowe obuwie do wody, również po to, żeby nie wdepnąć w
jeżowca, którego ukłucie może wywołać (za Wikipedią) oprócz bólu trudności oddechowe, drgawki i utratę przytomności, a w skrajnych przypadkach śmierć przez uduszenie! Także ja w morzu za dużo się nie pluskałam, bo dziwnie czułam się widząc jak przepływające ryby łypią na mnie swymi oczyma ;)
Pogoda była totalnie niesamowita, słońce, upał dzień w dzień. Tylko jednego dnia po południu pojawiło się kilka chmurek, na które wszyscy patrzyli z niedowierzaniem, i nawet kilka minut pokropiło! A normalnego deszczu tam nie widziano ponoć od marca. Pewnie dlatego, że cały ten deszcz my mamy w Szkocji...
Jedzenie w naszym hotelu było bardzo smaczne, choć byli i tacy, co narzekali. Rzadko zdarzało się, by potrawy się powtarzały, a jeśli tak, to były te najbardziej smaczne i popularne. Przytyłam więc chyba z 3-4 kilo w ciągu prawie 3 tygodni urlopu, a teraz nie chce mi się ruszyć tyłka, by to zgubić :P
Przez to, że wydostanie się z wyspy, było tak upierdliwe, nie chciało nam się nigdzie daleko wypuszczać, więc pojechałyśmy tylko na jedną wycieczkę -
do parku narodowego zobaczyć wodospad Krka.
Ogólnie urlop zaliczam do bardzo udanych, może poza faktem, że Polacy za granicą (a być może i inne nacje też) często zachowują się totalnie skandalicznie. Było sporo par z małymi dziećmi, upijali się na umór a dzieci biegały samopas, także w pubie. I także te, które załapały ospę wietrzną.
Podczas posiłków w stołówce nalewali sobie wino do plastikowych butli, choć wyraźnie było powiedziane, że nie wolno, jednym słowem wieś tańczy i śpiewa (w tym przypadku z Warszawy). Niektórzy nakładali sobie na talerze takie porcje, że z mamą nie mogłyśmy się napatrzeć, jacy ludzie dorwali się jak świnie do koryta.
No i jeden obleśny tłusty kutas skakał do basenu, pół basenu wychlapywało się dookoła. Jak zalało mi pół książki i grzecznie poprosiłam pana by skakał z drugiej strony basenu, to dowiedziałam się, że on jest na wakacjach a tu nie jest pierdolona biblioteka.
No i jeszcze parka, która bzyknęła się basenie, myśląc że ich nie widzę... W środku dnia, w baseniku dla dzieci, z którego jak wiadomo dzieci na pewno niechcący połykają wodę.
Po powrocie weszłam na stronę biura podróży chcąc napisać opinię, ale ten hotel nie jest już w ich ofercie. Ciekawa jestem czy to nie przypadkiem obsługa hotelowa nie miała dość (min.90%) polskich gości.
POLSKA
A w Polsce okazało się, że mój starszy siostrzeniec jest w szpitalu. Tak, ten sam który kilka lat temu miał wypadek na rowerze, z którego cudem uszedł z życiem, ale płaci za to padaczką i brakiem dużej części kości czaszki. Ci, którzy czytali mojego poprzedniego bloga być może pamiętają.
Okazało się, że... znów miał wypadek na rowerze! Ma krwiaki na nerkach od upadku na plecy. Pytanie - jak z roweru spaść na plecy? On twierdzi, że po prostu upadł, ale jak się spada z roweru to na ręce, twarz a nie na plecy, no chyba że się np. próbuje jeździć na jednym kole. Rower to moja siostra chyba na złom odda ze złości.
Spędził tydzień w szpitalu, płacząc mojej siostrze co chwila do telefonu, że chce wyjść, i wyszedł - pod warunkiem, że w domu będzie leżał. No to siostra użera się z nim teraz w domu, bo jakby sięgnął to wskoczyłby na lampę i z niej dyndał. No i prawdopodobnie ominie go pierwsze dwa tygodnie czwartej klasy. Nie wiem na pewno, bo moja siostra, jak zawsze, nie odbiera telefonu.
A babciuni nie poszłam nawet odwiedzić przez te 3 dni spędzone w domu. Bo była na tyle bezczelna, żeby dzwonić do siostrzeńca do szpitala co pół godziny, żeby się dowiedzieć, czy jeszcze tam jesteśmy. Szpieg pieprzony.
SZKOCJA
W międzyczasie uświadomiłam sobie, że to już 6 lat jak jestem w Szkocji, i 5 lat w mojej pracy.
A w pracy dowiedziałam się, że nie jestem już Polką. Mój ulubiony jajcarz stwierdził, że mieszkam tu za długo, żeby jeszcze być Polką. Na pytanie kim więc jestem stwierdził "unknown" :D
A teraz moja ekscytacja dotycząca własnego mieszkania zaczęła się przeradzać w totalny stres i panikę. Ale to chyba nic nowego. Jeszcze dwa tygodnie do dnia "zero" :D
A fotki muszę przejrzeć i przebrać, więć będą w następnym poście.