Kilka słów o mnie....

Blog ten to mój prywatny pamiętnik, więc piszę w nim, co mi się żywnie podoba, niezależnie od tego, co myślą inni.
Jestem cyniczną, sarkastyczną pesymistką, która zawsze szuka dziury w całym - jak to się ładnie nazywa "drama queen".
Jak nie ma dramatu, to jest nuda, a ja nudy nie lubię.
Lubię za to wyolbrzymiać, taka moja natura.
Dlatego jeśli czytasz, czytaj uważnie, z przymróżeniem oka i czytaj między wierszami.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków.
Bo nie wszystko jest takie, jakim mogłoby się wydawać...

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

no i co to za wielkanoc, dają sobie po czekoladowym jajku, niektórzy w ramach szaleństwa ugotują parę jajek i zrolują z górki (nawet nie na wyścigi), zamówią chińszczyznę przez telefon, ewentualnie sami usmażą rybę z frytkami i podgrzeją zielony groszek, pójdą na zakupy i... tyle!
ja tam jakąś wielką tradycjonalistką nie jestem, więc nie poszłam do kościoła, nie było święconki, stół się nie uginał - bo i po co? jest nas dwoje i oboje panicznie boimy się nadwagi :D
ale przynajmniej w niedzielę nie chciałam całej tej komercji. dziś już poszliśmy połazić po centrum handlowym, bo zwyczajnie nie było co robić, a inwalida w domu już wariuje...

i narwałam sobie dziś trochę dzikiego bzu - teraz pachnie w całym domu :)

właśnie niedawno się "obudziłam", że zostały mi tylko dwa tygodnie do wyjazdu do domu, muszę sobie wymyśleć jakieś ubranie i takie tam... no i tydzień zanim dowiemy się czy jadę sama czy we dwójkę...

tymczasem, siedzimy na kanapie po obiedzie. czekam na komplementy, ale te nie nadchodzą, więc mówię do P.:
- "tell me something nice (powiedz mi coś miłego)"
na co on
- "something nice? (coś miłego?) jeden, dwa trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć".
nauczył się liczyć po polsku do dziesięciu i to miało być moje coś miłego :) a ja głupia czekałam na zwykły "obiad był pyszny" :D

8 komentarzy:

  1. cudów od chłopa nie wymagaj to tylko chłop! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To i tak pieknie. Matko, zeby moj do dziesieciu policzyl! Od do dwoch nie potrafi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. JJ - no właśnie tego nie mogę zrozumieć :)

    Magda - a ja myślałam, że to całkiem słabo. Może jednak powinnam go więcej doceniać, bo ze 100 wyrazów i zwrotów chyba zna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moj wciaz tylko "rzeżączka" i "tatuś polej" umie powiedzieć. Przestalam wymagac, poczekam az go nasze dzieci jezyka naucza... :)

    Trzymam kciuki za dobre wiesci co do gipsu Pitera... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no właśnie to jest chyba najgorsze, że ich niepowodzenia nas zniechęcają, a nie powinny.
    a gdy dziś kazałam P. dać mi buzi 10 razy z głośnym odliczaniem, to zamiast "sześć" wyszło "cześć", a zamiast "dziewięć" wyszło... "jestem"!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ostatnio slysze a Marcus sobie w lazience powtarza: kapie sie, siusiam, spie...

    haha, powoli, powoli moze sie nauczy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. eee, no to też ładnie. pytanie tylko czy mówi poprawny czasownik przy danej czynności :)
    to by była komedia gdyby mówił śpię siusiając itp. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiedzial kiedys siusiam czytajac :) Troche sie przestraszylam, haha.

    OdpowiedzUsuń