
Ze wszystkich moich dramatów i zakalców, to ciasto wyszło mi śliczne!
Za przepis dziękuję Dorocie :)
Stefanka wyszła tak piękna, jak i u niej :) Naczy moim zdaniem...
Idealna na wizytę teściów :D
Kartki z pamiętnika pewnej wiecznie niezadowolonej z życia emigrantki. I o tym jak to jest dzielić życie z obcokrajowcem, który jest tubylcem :)
Uwielbiałam kiedyś Stefankę - sprzedawali ją w mojej szkole (gastronomicznej), ale nigdy jej nie robiłam. Pozdrawiam i ujawniam się, gdyż czytam Cię od jakiegoś czasu:)
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło Kasiu, myślałam że nikt tego barachła nie czyta :p
OdpowiedzUsuńCzyta jak widać :), przeczytałam w ciągu kilku dni całego bloga :) i sama piszę również.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNo tak, stefanka robi wrażenie :P
OdpowiedzUsuńTo jaki ten adres Twojego bloga? Bo mi się Twój profil nie wyświetla.
OdpowiedzUsuńhttp://miedzybekonemifasola.blogspot.com/ - proszę :)
OdpowiedzUsuńZa każdym razem nie wiem czy się wkleił bo masz zatwierdzanie komentarzy włączone.pzdr
OdpowiedzUsuńWszystkie komentarze dochodzą, więc nie musisz ich dublować. To ha opóźniam się z moderacją :P
OdpowiedzUsuńno to już sprawa wyjaśniona:) a jakbyś jeszcze wyłączyła weryfikację obrazkową przy komentarzach byłoby miło:))
OdpowiedzUsuńMówisz i masz :)
OdpowiedzUsuńWyglada cudo. Daj troche.
OdpowiedzUsuńZa późno, już wyszła :P Może następnym razem :)
OdpowiedzUsuńPodaj maila to odpowiem na Twoje pytania :)
OdpowiedzUsuńMaila nie podaję tu, ale za to już napisałam na adres podany na Twoim blogu :)
OdpowiedzUsuń