całkiem niechcący zaczęliśmy się ze znajomą parą bawić w "come dine with me". tzn nie jakoś tam bardzo na serio, po prostu od czasu do czasu coś tam pichcimy, oczywiście tylko żeńska część naszej paczki :)
cytrynowy biszkopt.

Kartki z pamiętnika pewnej wiecznie niezadowolonej z życia emigrantki. I o tym jak to jest dzielić życie z obcokrajowcem, który jest tubylcem :)
Mieszkam tu już parę ładnych lat. Toteż w Polsce nie mieszkam parę ładnych lat. Byłam naiwna myśląc, że wiele przyjaźni uda mi się utrzymać. Teraz już wiem, że to nie była przyjaźń. Więc teoretycznie nie ma nad czym płakać. Ale boli... Oczywiście, ja nie jestem bez winy, ale skąd pomysł, że to zawsze JA muszę odzywać się pierwsza? W imię czego? Skype, fbook, Nk działają w obie strony! Ja wiem, że jak się już dorośnie to się nie ma czasu dla znajomych, co dopiero tych, co są daleko. Ale ja nie proszę o wiele.
Są w Polsce tylko dwie osoby, które widząc nawet po długich miesiącach, będzie zawsze tak samo, normalnie, naturalnie. Moje dwie Baby. Jedyne w swim rodzaju :) Których potwornie mi brakuje i nawet jak to piszę to mi się gardło ściska.
Tu nie mam przyjaciół. Wcale. Ha, nawet dobrych znajomych. Ja nie mówię, że ja jestem tak całkiem łatwa we "współżyciu", ale zwyczajnie nie mam szczęścia do ludzi. Staram się zawsze mieć coś do roboty, żeby o tym nie myśleć i potencjalnie nie stwarzać czasu wolnego, który mogłabym ewentualnie spędzać z "przyjaciółmi", których nie mam.
Jestem samotna, mimo że otoczona ludźmi.
I zazdroszczę P. tak wielu przyjaciół i znajomych, którzy sami się proszą, żeby się z nimi zobaczył.
Oprócz niego nie mam nikogo, a to niezdrowe.
Tak pesymistycznie przy niedzielnym poranku.
Właśnie ściągnęłam sobie Bloggera na mój telefon i chcę sprawdzić czy to działa. Kurna bela, czego to ludzie nie wymyślą...
Szczęścia do telefonu to ja nie mam, pierwszy zaczął się pwyłączać bez powodu, dostałam nowy - nie chciał się połączyć z WiFi, więc przerabiam już trzeci w ciągu 2 tygodni :)
A u lekarza doszliśmy do wniosku, że porobimy mi badania, więc już miałam prześwietlenie, i czekam na pobranie krwi.
Ale umrzeć to chyba jeszcze nie umrę :)
