uderzając w temat, postanowiłam pomęczyć znów menadżerkę "od ludzi" (ta sama, która stwierdziła ostatnio, że mogłabym sobie nie poradzić z superwajzorem w tym nowo otwartym sklepie).
tylko weszłam do jej pokoju po tym, jak nam oświadczono powyższe zmiany, a ona prosto z mostu "Ty będziesz jedną z tych, które odejdą".
se myślę, "no to bomba :/"
a ona dodała - "jako sekszyn lider" (czyli superwajzor czy jak zwał, tak zwał).
:D
teraz tylko muszę czekać, aż pojawi się wakat, bo muszą parę osób poprzenosić tu i tam. więc kij wie, jak długo.
poza tym mój chłopiec chyba coś kombinuje, napisał mi ostatnio w smsie, że kolejne kilka tygodni "będą tego warte". na pytanie "czego", odpisał "zobaczysz, będą... obiecuję".
nie wiem, może w końcu postanowił, że się będzie zachowywał, bo ostatnio to już mi naprawdę zaczął działać na układ...
a tymczasem postanowił sobie, że będzie pracował podczas T in the Park, więc przez 4 dni będę słomianą wdową - nie do końca z własnej woli.
i zrobił sobie kolejny tatuaż, a raczej uzupełnił ten, który już miał. też nie do końca z moim błogosławieństwem.
więc ja się zastanawiam, czy mój facet potrzebuje jakoś nadspodziewanie dużo "wolności, odrębności i przestrzeni", czy to ja jestem jakaś przewrażliwiona i zaborcza...
poza tym cały czas mnie męczy chata jego siostry, zazdrość mi nie przeszła, wręcz przeciwnie, po jej zobaczeniu jest mi jeszcze gorzej. dziś kumulacja w euromilionach - 135 baniek można zgarnąć :)
